Koty w Straszynie

Kotek_dolina_raduni_201402Witam czytelników naszego pisma. Jestem mieszkanką Straszyna zaledwie od trzech lat, lecz być może właśnie ten krótki staż sprawia, że pewne sytuacje widzę w ostrzejszym świetle. A cóż widzę? Mnóstwo bezdomnych, błąkających się kotów. Małe i duże, młode i stare, niejednokrotnie chore, czasami ranne, na pewno wszystkie zarobaczone i na ogół zabiedzone. Ktoś odpowie, że tak było zawsze, i że tak jest wszędzie. Być może, lecz czy tak jest dobrze i czy tak być musi?
Pies i kot to pierwsze udomowione przez człowieka zwierzęta. Kot został udomowiony około 9500 lat temu. Dlaczego? Sądzę, że na to pytanie każdy da właściwą odpowiedź. Kot to myśliwy polujący na małe gryzonie, a te zawsze towarzyszyły ludzkim skupiskom, stając się czasami prawdziwym utrapieniem. Człowiek „wynajął” więc sobie koty, aby w jego imieniu prowadziły wojnę ze szczurami i myszami.
Udomowienie uzależniło zwierzęta od ludzi i trzeba mieć świadomość, że jest ono procesem nieodwracalnym, a to oznacza, że winniśmy pomoc takim zwierzętom, gdyż bez niej nie są one w stanie egzystować. Pięknie wyraził to Saint-Exupery w „Małym Księciu” – „musisz być odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. I znowu ktoś może powiedzieć, że to przesada, przecież skoro tyle tych kotów dookoła, to znaczy, że sobie radzą. Tak to może wygląda, ale przeciętna długość życia kota bezdomnego wynosi około 2 lata, podczas gdy szczęściarze, którym udało się znaleźć opiekuna, mogą żyć i 20 lat. A dlaczego, skoro żyją tak krótko, wciąż jest ich tyle? Otóż kotka może mieć młode kilka razy w roku, a jeden miot to na ogół kilka kociąt.
Ciężkie dni dla kotów nadchodzą wraz z zimą. Wtedy, gdy potrzebują więcej pokarmu na utrzymanie właściwej temperatury swojego ciała, jedzenia mają zdecydowanie mniej. Szczególnie więc w tym jesienno-zimowym okresie przydałaby się im pomoc z naszej strony. Nie trzeba wiele, wystawmy czasami miskę mleka, zamiast wyrzucać resztki jedzenia do śmietnika, wyłóżmy je koło śmietnika. Nie przeganiajmy kotów, gdy będą szukały schronienia przed zimnem, może znajdzie się jakiś kąt w ogrodzie, może jakaś budka przy śmietniku? Wiem jedno, pomoc dla tych zwierząt, które jak wszystkie żywe istoty czują głód, zimno, ból i strach jest naprawdę potrzebna.
Drodzy czytelnicy naszego pisma – to pierwszy z cyklu artykułów „Zwierzęta w Straszynie”.
W następnym chciałabym napisać o tym, czy bezdomnym zwierzętom pomaga w jakiś sposób nasza władza i czy ludzie chcący pomagać,
mają jej wsparcie.
Anna Kalkowska

 
Comments

Pani Aniu, rzeczywiście jest to problem. Myślę, że mogłaby Pani zostać koordynatorem ciekawego projektu związanego ze zwierzętami w Straszynie. a może i w gminie. Proponuję porozmawiać z radnymi, albo ze stowarzyszeniami, którym łatwiej pozyskać jest środki na konkretny cel. Ale należy pamiętać, że największe pieniądze nic nie pomogą kiedy nie będzie człowieka zaangażowanego i z wielkim sercem dla zwierząt. Gotowa jestem pomóc w działaniach. Pozdrawiam.

Leave a Reply

*